Posty

na opak... Iz 11,1-10

Obraz
 /Wyrośnie różdżka z pnia Jessego.../  i dalej baśniowa opowieść o niezwykłym świecie, w którym panuje przedziwna harmonia i pokój... a ja wracałam dziś do domu w strugach deszczu, (choć jeszcze rano zachwycałam się bezchmurnym niebem i ciepłym słońcem...) w głowie miałam znowu pół świata z jego nieszcześciami... poużalałam się też sama nad sobą... aż wreszcie w połowie drogi zaczęłam błogosławić! (Saszka mnie tego nauczyła w zeszłym roku)  Od razu lżej się robi na sercu... i chyba właśnie coś takiego się zaczyna dziać, jak w tym, co Izajasz opowiada... On przynosi pokój i przemienia to, co po ludzku nie miało szansy na zmianę... treaz widzę te moje lwy, krowy, węże, niedzwiedzie i pantery... łagodnieje moje pół świata i jego nieszczęścia... Zła się nie ulęknę... bo Ty jesteś ze mną! 

jedno SŁOWO

Obraz
 Na koniec dzisiejszego dnia, i nspirując się historią z Kafarnaum (Mt8.5-11),  zapaliłam światło w moim małym domku. Uswiadomiłam sobie, że mam dziś przed oczami wiele konkretnych osób, dla których bardzo proszę o uzdrowienie, o nowe życie, o dobro...  Wiele sytuacji jest bardzo świeżych i przytłaczających... a Jezus... wystarczy, że powie tylko słowo... Na każdej mszy zapraszam Go pod swój dach i proszę o to JEDNO SŁOWO... ale czy moja wiara zadziwia Jezusa, tak jak zadziwiła Go wiara Setnika... czy jest tak wielka? Znowu jest okazja jakoś inaczej zobaczyć rzeczywistość... zrobić coś lepiej... wyruszyć w drogę... poszukać światła...       

Horyzont

Obraz
  Długo mnie tu nie było... a że ADWENT, to zazwyczaj lubię coś tutaj napisać...  Patrzę! a tu nie dokończony post z 5 października... właściwie dodałam zdjęcia, ale nic nie napsałam...  Dokończę dzisiaj, bo to co, tego dnia było dla mnie ważne, wciąż porusza moje serce. Jest bardzo aktulane i bardzo rezonuje z tym, co mam w sercu.  Wracałam z Tomaszem z Taunton i zatrzymaliśmy się w przypadkowym miejscu. Był bardzo wietrzny dzień. Szliśmy w stronę morza zupełnie niespodziewając sie niezwykłego widoku. Przepiekne klify, wiatr i wzburzone fale! Potęga żywiołu! Wiatr był tak silny, że trudno było utrzymać równowagę. Nie mogłam oderwać wzroku od horyzontu... myśli o tym, czego jestem cześcią wprawiały mnie w zachwyt i wzruszenie... chciałam tam tak stać i stać...  Wieczorem Tomasz przysłam mi zdjecie... na pierwszy rzut oka wygląda bardzo zwyczajnie... droga... sucha trawa,na horyzoncie ledwo widoczny człowiek (ja)... ogarnęło mnie wzruszenie... bo wiem na co patrz...

jak otrzymać nagrodę ? Mt 10, 34- 11,1

Obraz
Raz w tomboli wygrałam kolorowy ręcznik z kogutem i piórnik. Nie była to nagroda główna i właściwie nic wielkiego nie musiałam zrobić, żeby ją otrzymać... wyciągnęłam los... próbuję zrozumieć słowa Jezusa... brzmią jak lekcja... swego rodzaju bardzo poważnie brzmiące wytyczne na drogę do Królestwa... z wielkim ryzykiem utraty wszystkiego, co do tej pory dawało pewność  spokój i komfort...  Bycie uczniem oznacza gotowość zdobywania umiejętności... to nie loteria, to wezwanie do rozwoju i zmiany myślenia... do rezygnacji z siebie i bycia dla drugich...  bez podjęcia ryzyka nie będzie nagrody... wybrałam dziś kostkę z płomieniem, bo myślę, że ta Ewangelia jest o OGNIU...                

PODCHWYTLIWE PYTANIA *Łk 10,25-37

Obraz
Stało się swego czasu, że na swojej drodze spotkałam osobę, która zadawała pytania i komunikowała ze mną w sposób pełen manipulacji... bardzo podstępnie i  prowokacyjnie... Potrzebowałam czasu, aby zrozumieć, że coś jest nie tak... i że zostałam wystawiona jakiejś próbie, która miała zachwiać moje poczucie wartości...  To doświadczenie, choć było bardzo trudnie i bolesne, ostatecznie uświadomiło mi, że w życiu chodzi o bardzo proste i jasne zasady... i że jeśli według nich będę postępowała to nie muszę się obawiać o PRAWDĘ!  Odpowiedzi na jakiekolwiek pytania mają jeden klucz - MIŁOŚĆ!   proste! ale jednocześnie tak bardzo czasem trudne w podszytej strachem, egoizmem, podstępem, hipokryzją ludzkiej przebiegłości... Myślami jestem na drodze do Jerycha... przyglądam się dramatycznej scenie, o której mówi Jezus... pobity człowiek... mijający go ludzie i ich reakcje...  szukam siebie w tym wydarzeniu... może dziś chcę przez chwilkę być tym pobitym... tym, który...

Idźcie oto was posyłam … Łk 10, 1-10

Obraz
24 lata temu, 6 lipca złożyłam śluby zakonne w misyjnym zgromadzeniu. Od tego dnia odlicza się jubileusze... tak jakbym każdego roku pokonywała odcinek trasy w turnieju o... hmmm ? może o medal dla najlepszego nosiciela Bożego pokoju do wszystkich zakątków świata... i głosiciela Królestwa Bożego...  spoglądam za siebie w kontekście ewangelii o wysłaniu siedemdziesięciu dwóch... te słowa są jak instrukcja w jaki sposób zabrać się do wykonania zadania... zastanawiałam się, czy postępuję według tej instrukcji... przebiegłam pamięcią przez losowo wybrane sytuacje i podziękowałam Bogu za to, że wciąż żyję i mam się doskonale! Widziałam uciekającą przed wilkami owcę i kłęby kurzu, który strząsałam z moich kopytek po próbie rozdawania POKOJU... ale też odpoczywałam w miejscach przyjaznych- przyjęta z otwartością... chwaliłam Pana za każde uzdrowione serce i ciało... Stanęłam na brzegu angielskiego morza, które zazwyczaj jest błotniste... i uwielbiałam Tego, który mnie posłał za przebytą d...

stare i nowe Mt 9,14-17

Obraz
Pomyślałam dziś o przywiązaniu do starego sposobu myślenia...  o sytuacji kiedy zgadzając się na wzrost i przemianę, pozwalam Duchowi  Świętemu oczyszczać moje serce a On jest konsekwentny... czyni rzeczy nowe... otwiera przestrzeń w której nagle jest miejsce na coś czego nie znam... czasem odkrywam, że stoję przed wyzwaniem... i oto ogarnia mnie panika... bo znam tylko stare sposoby i rozwiązania... wciąż myślę, że są najlepsze... zadaję pytania jak uczniowie a Jezus wyjaśnia...  dobrze jest pytać!  ...i warto zaufać... skoczyć... pozwolić sobie na lot... chwilę niepewności, która skrywa w sobie tajemnicę wolności... fascynuje mnie dynamika życia duchowego... ludzkiego wzrastania...