na opak... Iz 11,1-10
/Wyrośnie różdżka z pnia Jessego.../ i dalej baśniowa opowieść o niezwykłym świecie, w którym panuje przedziwna harmonia i pokój... a ja wracałam dziś do domu w strugach deszczu, (choć jeszcze rano zachwycałam się bezchmurnym niebem i ciepłym słońcem...) w głowie miałam znowu pół świata z jego nieszcześciami... poużalałam się też sama nad sobą... aż wreszcie w połowie drogi zaczęłam błogosławić! (Saszka mnie tego nauczyła w zeszłym roku) Od razu lżej się robi na sercu... i chyba właśnie coś takiego się zaczyna dziać, jak w tym, co Izajasz opowiada... On przynosi pokój i przemienia to, co po ludzku nie miało szansy na zmianę... treaz widzę te moje lwy, krowy, węże, niedzwiedzie i pantery... łagodnieje moje pół świata i jego nieszczęścia... Zła się nie ulęknę... bo Ty jesteś ze mną!