Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

na opak... Iz 11,1-10

Obraz
 /Wyrośnie różdżka z pnia Jessego.../  i dalej baśniowa opowieść o niezwykłym świecie, w którym panuje przedziwna harmonia i pokój... a ja wracałam dziś do domu w strugach deszczu, (choć jeszcze rano zachwycałam się bezchmurnym niebem i ciepłym słońcem...) w głowie miałam znowu pół świata z jego nieszcześciami... poużalałam się też sama nad sobą... aż wreszcie w połowie drogi zaczęłam błogosławić! (Saszka mnie tego nauczyła w zeszłym roku)  Od razu lżej się robi na sercu... i chyba właśnie coś takiego się zaczyna dziać, jak w tym, co Izajasz opowiada... On przynosi pokój i przemienia to, co po ludzku nie miało szansy na zmianę... treaz widzę te moje lwy, krowy, węże, niedzwiedzie i pantery... łagodnieje moje pół świata i jego nieszczęścia... Zła się nie ulęknę... bo Ty jesteś ze mną! 

jedno SŁOWO

Obraz
 Na koniec dzisiejszego dnia, i nspirując się historią z Kafarnaum (Mt8.5-11),  zapaliłam światło w moim małym domku. Uswiadomiłam sobie, że mam dziś przed oczami wiele konkretnych osób, dla których bardzo proszę o uzdrowienie, o nowe życie, o dobro...  Wiele sytuacji jest bardzo świeżych i przytłaczających... a Jezus... wystarczy, że powie tylko słowo... Na każdej mszy zapraszam Go pod swój dach i proszę o to JEDNO SŁOWO... ale czy moja wiara zadziwia Jezusa, tak jak zadziwiła Go wiara Setnika... czy jest tak wielka? Znowu jest okazja jakoś inaczej zobaczyć rzeczywistość... zrobić coś lepiej... wyruszyć w drogę... poszukać światła...